Nowy rozdział w kolorze: Otwieram pracownię w sercu Szczecina!

 

Stało się. Po miesiącach (a właściwie latach) noszenia tej decyzji pod sercem, mogę to oficjalnie ogłosić: Szczecin zyskał nowe miejsce na mapie sztuki. Moja autorska pracownia abstrakcji jest już otwarta!

Zanim jednak zaproszę Was na kawę i wspólne kontemplowanie tekstur, pozwólcie, że opowiem Wam, jak do tego doszło. Bo moja droga do malarstwa wcale nie była prostą linią – to raczej gęsta siatka powiązań, emocji i... przypadku.

Od portowej mgły do płótna

Moja historia ze sztuką zaczęła się nietypowo. Nie było wielkich akademii ani dystyngowanych wernisaży. Zaczęło się od szczecińskiego portu i stoczniowych żurawi, które obserwowałam/em jako dziecko. Zawsze fascynowała mnie ta surowość: rdza przegryzająca się przez błękitną farbę, łuszczący się beton i gra świateł na Odrze podczas mglistych poranków.

Przez lata pracowałam/em w branży, która z kreatywnością miała niewiele wspólnego (liczyły się cyfry, terminy i Excel). Jednak wieczorami, w małym mieszkaniu na Pogodnie, uciekałam w świat koloru. Pierwszy obraz powstał na kawałku starej dykty znalezionej w piwnicy. Nie miał przedstawiać niczego konkretnego – miał po prostu oddać ten ciężar, który czułam po całym dniu pracy.

Dlaczego abstrakcja?

Często słyszę pytanie: "Dlaczego nie malujesz pejzaży albo portretów?". Odpowiedź jest prosta: rzeczywistość bywa ograniczająca. Abstrakcja to dla mnie wolność absolutna. To język, który nie potrzebuje słownika. W moich pracach znajdziecie:

  • Emocje zamknięte w strukturze – używam szpachli, piasku i wielu warstw farby, by obraz był niemal trójwymiarowy.

  • Inspirację industrialnym Szczecinem – kocham szarości, przygaszone błękity i miedziane akcenty.

  • Przestrzeń dla Was – chcę, aby każdy widział w moich obrazach coś innego. Twoja interpretacja jest tak samo ważna jak moja intencja.

Moje Bio (w skrócie)

Jestem artystką/artystą z wyboru i instynktu. Moje obrazy to zapis podróży między tym, co czujemy, a tym, czego nie potrafimy nazwać. Wierzę, że sztuka nie powinna stać w zakurzonych galeriach, ale żyć w Waszych domach, budzić emocje przy porannej kawie i uspokajać po trudnym dniu.

Co dalej?

To dopiero początek. Na tym blogu będę dzielić się z Wami procesem twórczym, pokazywać kulisy powstawania nowych cykli i podpowiadać, jak dobrać obraz do wnętrza, by nadać mu duszę.

Zapraszam Was do mojego świata. Rozgośćcie się!