Nowy rozdział w kolorze: Otwieram pracownię w sercu Szczecina!
Stało się. Po miesiącach (a właściwie latach) noszenia tej decyzji pod sercem, mogę to oficjalnie ogłosić: Szczecin zyskał nowe miejsce na mapie sztuki. Moja autorska pracownia abstrakcji jest już otwarta! Zanim jednak zaproszę Was na kawę i wspólne kontemplowanie tekstur, pozwólcie, że opowiem Wam, jak do tego doszło. Bo moja droga do malarstwa wcale nie była prostą linią – to raczej gęsta siatka powiązań, emocji i... przypadku. Od portowej mgły do płótna Moja historia ze sztuką zaczęła się nietypowo. Nie było wielkich akademii ani dystyngowanych wernisaży. Zaczęło się od szczecińskiego portu i stoczniowych żurawi , które obserwowałam/em jako dziecko. Zawsze fascynowała mnie ta surowość: rdza przegryzająca się przez błękitną farbę, łuszczący się beton i gra świateł na Odrze podczas mglistych poranków. Przez lata pracowałam/em w branży, która z kreatywnością miała niewiele wspólnego (liczyły się cyfry, terminy i Excel). Jednak wieczorami, w małym mieszkaniu na Pogodnie, uciekała...